Jak zaciekawić ucznia historią? Jak sprawić, żeby chciał przychodzić w sobotę do polskiej szkoły i się uczyć? Odpowiedzi na te pytania zna Ilona Szliter – Wyzińska – Polonijna Nauczycielka Roku 2017. Twierdzi, że najważniejsza jest cierpliwość, otwartość i indywidualne podejście do ucznia. Oraz sposób przekazywania wiedzy. Już niedługo pani Ilona pojedzie z ramienia Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli SWP do Nowego Jorku, gdzie w ramach Przystanku Dwujęzyczność będzie prowadzić lekcje pokazowe, warsztaty dla nauczycieli i rodziców. Przedsmakiem niech będzie wywiad z panią Iloną…

Jak to jest być Polonijnym Nauczycielem Roku? Czy ten tytuł jest dla Pani ważny?

Otrzymanie przeze mnie powyższego tytułu sprawiło mi ogromną radość, satysfakcję, poczułam się wyróżniona i doceniona. Był to jeden z ważniejszych momentów w mojej dotychczasowej karierze zawodowej. Przez to czuję się jeszcze bardziej zmotywowana i zobowiązana do wykonywania swoich obowiązków na jeszcze wyższym poziomie. Jak z każdą nagrodą bywa, wiąże się ona z nią duża odpowiedzialność, by utrzymać odpowiedni standard pracy. Ponadto gratuluję pomysłu i cieszę się, że udało się Ośrodkowi Doskonalenia Nauczycieli Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” zorganizować tego rodzaju konkurs dla nas, nauczycieli pracujących za granicą, którzy niejednokrotnie pełnią swoistą misję nauczania języka polskiego i historii. Jest to naprawdę wielki zaszczyt móc odebrać taką nagrodę.

Jak na nagrodę zareagowali Pani uczniowie?

Po otrzymaniu nagrody posypała się lawina gratulacji i dowodów sympatii od uczniów i rodziców, za które serdecznie dziękuję. Było to bardzo wymowne i miłe. Odebrałam to, jako potwierdzenie, że cierpliwość, otwartość i indywidualne podejście do uczniów, przekładają się na bardzo dobre relacje zarówno na linii nauczyciel-uczeń jak i nauczyciel-rodzic.

A koleżanki i koledzy?

Była wielka radość, tym bardziej, że stanowimy zgrany, przyjazny zespół wspierający się w pracy jak i poza nią. Po odebraniu nagrody zawsze podkreślałam, że traktuję tę nagrodę jako wyróżnienie nie tylko dla siebie, ale dla całego zespołu, to sukces całej szkoły. Wielu projektów i działań nie udałoby się wykonać bez pomocy moich zaangażowanych i doświadczonych koleżanek.

Proszę o podpowiedź dla pedagogów startujących w tym roku: jak zostać Polonijnym Nauczycielem Roku?

To jest bardzo trudne pytanie i nie wiem czy jest gotowy przepis na zdobycie tego tytułu. Każdy z nas, nauczycieli pracuje zgodnie z własnym rytmem. Biorąc pod uwagę specyfikę nauczania za granicą, nasza praca nie należy do najłatwiejszych, wymaga zapału, dużego zaangażowania i poświęcenia czasu, niejednokrotnie prywatnego. Ale jeśli ktoś pracuje wytrwale, pomaga w rozwijaniu pasji wśród swoich uczniów, stara się być dla nich wzorem, kształtuje w nich pewność siebie, osiąga wysokie wyniki w nauczaniu, realizuje ciekawe, innowacyjne pomysły to zapewne prędzej czy później zostanie dostrzeżony. W tym miejscu dziękuję mojej pani Kierownik Hannie Kaczmarczyk, która wytypowała mnie do konkursu, a wcześniej wpierała i zachęcała do rozwoju mojego warsztatu pracy.

Czyli ustalmy: warto czy nie warto startować w konkursie w przyszłym roku?

Na to pytanie jest tylko jedna możliwa odpowiedź, oczywiście, że warto! Bo poza wymiarem materialnym tego tytułu, pozostaje na długo ogromna satysfakcja, przypływ nowych sił i energii. I proszę się nie bać porażki, ponieważ nawet gdybym nie zdobyła tytułu, miałam możliwość przygotowując zgłoszenie konkursowe podsumować swoją dotychczasową pracę, przyjrzeć się jej z pewnej perspektywy, ujrzeć mocne i słabe strony swoich działań. Dzięki temu zrodziło się w głowie kilka pomysłów, które mam nadzieję po części uda się w przyszłości wcielić w życie. Jestem przekonana, że z roku na rok popularność konkursu będzie wzrastać.

A teraz z innej strony. Pani Ilono, jacy są Pani uczniowie?

Dla mnie to wspaniali młodzi ludzie, którzy chcą pamiętać o swoich korzeniach. Wielokrotnie zaskoczyli mnie swoim przywiązaniem do ojczyzny i tradycji i tym, w jaki sposób udaje im się połączyć różnorodne obowiązki. Wydaje mi się, że moje zaangażowanie przechodzi na nich i dzięki temu wspólnie udaje nam się realizować ciekawe projekty. Oczywiście, jak w każdej szkole zdarzają się sytuacje trudniejsze, pojawiają się problemy okresu dojrzewania,spadek motywacji ale staramy się wspomagać uczniów i ich rodziców najlepiej jak potrafimy.

Jak wyglądają Pani lekcje?

Uczę Wiedzy o Polsce i staram się zainteresować przedmiotem stosując takie metody i formy zajęć by nie były nudne m.in. często wykorzystuję TIK (Technologie informacyjno -komunikacyjne). Opowiadam o przeszłości prostym, zrozumiałym językiem, stawiam jasne cele i wymagania. Ważnym czynnikiem, który przekłada się na przyswajanie wiedzy przez moich uczniów jest miła i przyjazna atmosfera. Zawsze uważałam, że znajomość dat i faktów jest bardzo ważna, ale najważniejsi są ludzie, których motywy działań trzeba poznać by zrozumieć to, co się wydarzyło. Na zrozumieniu procesów, przyczyn i skutków zależy mi najbardziej. Aby się tak stało staram się by uczeń pracował aktywnie, a nie pasywnie.

Co myśli Pani na temat tzw. oceniania motywującego?

Cóż, ocenianie to nieodłączna część procesu kształcenia. Nie należy ono do najłatwiejszych zadań nauczyciela ale ma wspierać i wzmacniać rozwój ucznia i przekazywać informacje o postępach i osiągnięciach ucznia. Nie wyobrażam sobie, aby w naszej pracy z uczniami polonijnymi stosować ocenianie, które by zniechęcało ucznia i rodziców. Myślę, że nam nauczycielom polonijnym, łatwiej będzie stosować tego rodzaju ocenianie gdyż podchodzimy bardzo indywidualnie do każdego ucznia, znamy jego mocne i słabe strony, a niekiedy mamy częsty kontakt z rodzicem. Daje nam to większe możliwości pobudzania ich aktywności i zachęcania do działania. Zresztą każdy sposób oceniania podnoszący umiejętności ucznia i sprawiający, że uczy się dla siebie, a nie dla stopnia jest godny wypróbowania.

Czy uczniowie w Austrii chcą chodzić do polskich szkół?

Generalnie odpowiedź brzmi: tak. Choć patrząc na liczbę dzieci polonijnych ,które nie chodzą do polskich szkół i nie pobierają nauki języka polskiego w systemie szkół austriackich możliwości są dużo większe. Jeśli chodzi o nabór do Szkolnego Punktu Konsultacyjnego im. Jana III Sobieskiego przy Ambasadzie RP w Wiedniu to mamy raczej problem z nadwyżką chętnych dzieci do pobierania nauki w szkole.

Co jest Państwa podstawową bolączką?

Podobnie jak każde tego typu szkoły w Europie Zachodniej borykamy się z podobnymi problemami, które jednak nie wpływają na poziom i jakość kształcenia.