“Boję się” pisze pani Emilia. “Boję się, że pomieszam mu w głowie, że zrobię mu krzywdę. Nie wiem, jak pracować z takim dzieckiem.”

Pani Emilia jest nauczycielem w jednej ze społecznych szkół polonijnych w… niech to pozostanie tajemnicą. Uczy drugą klasę. We wrześniu trafił do niej Eryk – pogodny chłopiec, którego mama twierdzi, że rozmawia z nim tylko po polsku. Pani Emilia do końca w to nie wierzy, bo Eryk co prawda polski rozumie, ale nigdy w tym języku się nie wypowiada.

“Czy czyta?” – pytam. “Trudno odpowiedzieć. Mama mówi, że uczyła go czytania, proste wyrazy składa w zdania, ale… moim zdaniem nie rozumie co czyta.”

Drążę i pytam dalej, pani Emilia pyta rodziców Eryka i dochodzimy do sedna problemu.

Eryk zaczął późno mówić, długo posługiwał się obiema rękami, do tej pory jest dość niezdarny w czynnościach manualnych. Myli lewą stronę z prawą, ma krótką uwagę słuchową. W szkole myli liczby: 15 i 51 to dla niego to samo, potrzebuje się wiercić, przeszkadza w lekcjach języka obcego, bo nie umie się go nauczyć. Pani Emilia sprawdziła lateralizację chłopca: lewouszny i lewooczny.

“I co teraz? Przecież jeśli to dysleksja to ja mu pomieszam w głowie!”.

Wielu nauczycieli polonijnych ma podobny problem do pani Emilii. Mają uczniów, którym ewidentnie “coś jest” i nie wiedzą jak z nimi pracować. Podświadomie często doprowadzają do sytuacji, że dziecko będzie nieciekawe polskiej szkoły mając nadzieję, że zrezygnuje. Pozostaje zatem pytanie: jak sobie z takim uczniem radzić? I co wtedy z pozostałymi dziećmi?

 

Porozmawiajmy o lateralizacji.

Dziecko lewooczne myli litery. P i B to to samo, A i Y podobnie. Kierunek czytania? A co to jest? Kolejność liter w wyrazach? Hmmm…

Jeśli macie Państwo dziecko lewooczne w klasie, postarajcie sie o to, by na każdej lekcji przynajmniej jedno ćwiczenie było związane z analizą i syntezą wzrokową: puzzle pocięte wzdłuż linii prostej, wyszukiwanie różnic na obrazkach, poszukiwanie “cieni” itd. Dziecku lewoocznemu łatwiej skupić się na tekście pisanym dużym rozmiarem czcionki oraz z przynajmniej półtorapunktową interlinią.

Dziecko lewouszne ma problem ze skupieniem uwagi na wykładzie. Dlatego tak ważne jest, by każda ważna informacja poparta była gestem lub obrazem. Albo jednym i drugim.  Taki uczeń nie wysłucha także długiego wykładu, musi mieć często zadawane pytania o rozumienie tekstu. Ono ma problem z słuchaniem długich poleceń i na pytanie o to co jest czerwone, w kropki i rośnie w lesie, odpowie, że biedronka. Bo jest czerwona i w kropki. Reszty nie słucha.

Kluczem jest odpowiednie przygotowanie się nauczyciela do metodyki lekcji, w której biorą udział dzieci lewooczne lub lewouszne. Z czasem nawyk ćwiczeń wchodzi w krew. 🙂

Tekst powstał w ramach Polonijnej Poradni Metodycznej. Zapraszamy do zadawania pytań psychologowi, logopedzie lub metodykowi.